#2 - Ten, w którym odpoczywam od IG ❌

No witam!

Z tej strony Marcelina, obserwujesz fotograficzny newsletter, dlatego został do Ciebie wysłany ten list. Dziś piszę o odpoczynku, czyli dlaczego polecam zrobić sobie raz na jakiś czas, dłuższe wolne od Internetów.

Ten rok był ciężki. Wyczerpujący psychicznie. Szczególnie dla ludzi na pierwszej linii walki z pandemią oraz dla tych, najbardziej nią dotkniętych. 

Muszę przyznać się, że mimo wirusa, 2020 był dla mnie dobrym rokiem. Skoro mieliśmy zostać w domu, te ograniczenia zmusiły mnie do myślenia inaczej o zdjęciach. Co przełożyło się na to, że wróciłam do Photoshopa, zaczęłam robić pierwsze fotomontaże i ukończyłam kilka projektów, z których jestem dumna.

Na festiwalu pretensji

Mimo tego, że to był udany rok, nie jestem robotem. Było mnóstwo momentów, kiedy nie miałam żadnego pomysłu na zdjęcia. Widziałam, że mogę zrobić coś lepiej. Porównywałam się do innych. I czułam, jak moja samoocena leci w dół.

Ten festiwal pretensji wyniszcza. A uwierzcie mi, mój mózg potrafi wypisać przekonującą i długą listę rzeczy, w których jestem najgorsza. Dziś staram się nie bić z myślami typu "źle to zrobiłam, mogłam lepiej, jestem beznadziejna". Nauczyłam się, że często przemawia przeze mnie zmęczenie.

Dlatego robię przerwę - zostawiam telefon, aparat, nie siadam do obróbki. Daję sobie czas. Staram się zająć czymś innym. Zdarza mi się cały weekend przesiedzieć na oglądaniu horrorów, które mnie relaksują. Wyjść na długi spacer. To jest moment, kiedy mogę wziąć głębszy oddech i dać sobie spokój.

I widzę, jak taka zmiana pomaga mi przy kolejnych zdjęciach. Wracam po przerwie i mogę spojrzeć świeżym okiem na swoje pomysły. Znowu mam energię do pracy, na chwilę zagłuszam ten głos, który mówi, że nie jestem wystarczająco dobra.

Myślę o tym jak o bieganiu. Przez pierwsze kilometry wszystko idzie gładko. W połowie chciałabym przestać, ale cisnę się trochę dłużej i dobijam do pięciu. Wtedy wiem, że nie mam siły przebiec kolejnego. Mogę próbować, ale padnę. Dlatego zatrzymuję się. Doceniam, to co osiągnęłam. Zbieram siły na następny bieg.

Byle do końca roku

W ogóle grudzień jest dla mnie takim najcięższym miesiącem. Totalnie nie mam siły na nic. Całe moje ciało chce tylko dotrwać do świąt, przeczekać do końca roku. Dlatego postanowiłam zrobić dłuższą przerwę od Internetów, którą teraz wykorzystuję na odpoczynek i eksperyment fotograficzny. Całkowicie na luzie, bez ciśnienia na idealność i publikacje. W styczniu pokażę Ci nad czym pracowałam. Dam nawet małą podpowiedź - Francesca Woodman. 

Planuję na spokojnie rok 2021. Bez żadnych kosmicznych podbojów. Raczej zastanawiam się jak mogę rozhulać sprzedaż własnych grafik. Czy jestem gotowa na mastermind z kimś, poza Alkiem (choć nie narzekam). Rozpisuję sobie nowe projekty fotograficzne. Wszystko z umiarem. Nie zapisuję każdej kartki w kalendarzu.

I to tyle na dziś, a jutro Sylwester! Dobrej zabawy, nieważne gdzie (na kanapie, oglądając seriale lub filmy też się liczy). A w styczniu wracamy do foto wyzwania - piątek z telefonem. Ja już szykuję listę tematów, także będzie elegancko.

Wszystkiego dobrego!

Marcelina